Atlas Wędkarza

Kubki smakowe nie tylko w pysku

U większości ryb narządy smaku skupiają się w jamie gębowej i na języku. U suma europejskiego (Silurus glanis) to już przeżytek. Jego ciało pokrywa gęsta sieć kubków smakowych – od wąsów, przez płetwy, aż po ogon. Szacuje się, że na powierzchni skóry suma znajduje się nawet kilkadziesiąt tysięcy receptorów smakowych. Dla porównania człowiek ma ich na języku zaledwie około 10 tysięcy.

Jak to działa?

Sum nie musi brać przynęty do pyska, by ją „posmakować”. Wystarczy, że otrze się o nią płetwą piersiową lub dotknie wąsami. Woda rozpuszcza cząsteczki chemiczne, a receptory na skórze natychmiast przekazują sygnał do mózgu. W ten sposób sum ocenia, czy dany obiekt nadaje się do jedzenia – jeszcze zanim go naprawdę zobaczy lub usłyszy.

To nie tylko ciekawostka. To ewolucyjna supersztuczka, która pozwala sumowi polować w mętnej wodzie, w nocy i na duże odległości. Gdy węch i linia boczna dają sygnał, że coś pachnie jak ryba, smak skóry decyduje, czy warto to połknąć.

Co to oznacza dla wędkarza?

Po pierwsze: przynęta musi być smaczna dla suma, nie dla ciebie.
Sum nie kieruje się zapachem tak jak karp. Dla niego kluczowy jest kontakt bezpośredni – dotyk i smak. Dlatego przynęty o silnym, ale nieprzytłaczającym aromacie (ser, krew, rybne pasty) działają lepiej niż syntetyczne

← Wróć do dziennika